Obrażliwe nazwisko a miłość – kiedy słowa stają się wyzwaniem w relacji

Nazwisko a miłość potrafią wywołać więcej emocji, niż wielu z nas chce przyznać. Powiedz szczerze — czy związałabyś się z mężczyzną o nazwisku Kupka? A Ty, drogi Czytelniku, czy czułbyś się swobodnie, przedstawiając się w taki sposób kobiecie, która Ci się podoba? W mojej pracy swatki widzę, jak bardzo potrafimy udawać, że nazwisko nie ma znaczenia… dopóki nie zaczyna mieć. Dopóki nie słyszymy chichotu, nie zauważymy uniesionej brwi albo nie wyobrażamy sobie rozmowy o przyszłym nazwisku dzieci. I nagle coś, co powinno być neutralne, staje się barierą, której nie każdy potrafi przeskoczyć.

Historia Marka i Dominiki

Marek dorastał z poczuciem, że jego nazwisko jest jak etykieta, której nie da się odkleić. Jako nastolatek próbował odnaleźć się w relacjach, ale dziewczyny w jego wieku często nie miały jeszcze tej delikatności, której wymaga drugi człowiek. Śmiały się, żartowały – pewnie nawet nie zdając sobie sprawy, jak bardzo go to rani. Wtedy po raz pierwszy poczuł, że coś tak podstawowego jak nazwisko może stać się murem między nim a bliskością.

Dorosłość przyniosła mu ulgę. Kobiety, które spotykał, patrzyły na niego już nie jak na chłopca z kłopotliwym nazwiskiem, ale jak na dojrzałego mężczyznę z ambicjami, ciepłem i uważnością. Choć relacje zaczęły układać mu się znacznie lepiej, w środku został w nim cień dawnego lęku. Przez lata myślał o zmianie nazwiska, ale bał się reakcji rodziny – tego, że poczuliby się zepchnięci na bok, jakby odrzucał część wspólnej historii.

Kiedy poznał Dominikę, po raz pierwszy poczuł, że może otworzyć wszystkie drzwi, także te, które dotąd pozostawały zamknięte. Ich relacja dojrzewała powoli, naturalnie, a w pewnym momencie temat nazwiska wrócił jak echo dawnych uczuć. Tym razem jednak nie uciekł. Zrozumiał, że jego przyszłość jest ważniejsza niż strach. Ostatecznie, z pełnym spokojem, zdecydował się przyjąć nazwisko Dominiki – nie jako ucieczkę, ale jako świadomy wybór nowego początku.

Gdzie zaczyna się problem?

Choć może to brzmieć banalnie, nazwisko a miłość potrafią wejść ze sobą w konflikt, zwłaszcza na początku znajomości, gdy każde pierwsze wrażenie ma znaczenie. Osoby z nazwiskami obraźliwymi, ośmieszającymi czy dwuznacznymi często czują, że muszą „nadrobić” charakterem, wyglądem lub osiągnięciami, by przesłonić to, co widnieje w dowodzie. Zdarza się, że to ogranicza ich śmiałość i spontaniczność, a przecież w budowaniu relacji pewność siebie jest kluczowa.

W mojej pracy widzę, jak wiele osób nieświadomie przyjmuje defensywną postawę tylko dlatego, że boi się momentu przedstawienia się drugiej stronie. Często mówią mi, że zanim jeszcze padnie pierwsze „cześć”, w głowie toczą wewnętrzną debatę, jak zareaguje druga osoba. A przecież to właśnie ta pierwsza chwila potrafi zdecydować o otwarciu lub zamknięciu drzwi do kolejnej znajomości. Niektórzy nawet unikają randek w ciemno, bo nie chcą przeżywać zawstydzenia w chwili wymiany danych. To paradoks — ludzie gotowi na bliskość, ale blokowani przez jedno słowo zapisane w dokumentach. Dlatego tak ważne jest, by uświadomić sobie, że ciężar nazwiska nosimy nie tylko na papierze, ale przede wszystkim w głowie.

Społeczne spojrzenie i realne napięcia

Badania psychologiczne nad samooceną a etykietami językowymi pokazują wyraźnie, że to, jak jesteśmy nazywani, wpływa na nasze poczucie własnej wartości. I tu znów pojawia się subtelny konflikt: nazwisko a miłość mogą się wzajemnie wzmacniać lub osłabiać. W praktyce oznacza to, że osoba z ośmieszającym nazwiskiem częściej wchodzi w relacje ostrożnie, z rezerwą, a nawet z wyczekiwaniem na moment, kiedy temat nazwiska stanie się „tym krępującym momentem”.

Jednocześnie spotykam ludzi, którzy – mimo bardzo oryginalnych nazwisk – dorastali w środowiskach pełnych akceptacji i nigdy nie doświadczyli wyśmiewania ani dyskryminacji. To pokazuje, że nazwisko samo w sobie nie musi być barierą, jeśli otacza nas życzliwość, a my sami czujemy, że nie mamy się czego wstydzić. Warto pamiętać, że kulturowo temat ten bywa dużo trudniejszy dla mężczyzn – jeszcze niedawno niemal oczywiste było, że to kobieta przyjmuje nazwisko partnera, a każda inna decyzja budziła zdziwienie. Zmienia się to jednak dynamicznie: coraz więcej kobiet zostaje przy swoim nazwisku albo tworzy nazwisko dwuczłonowe, co daje parom zupełnie nowe możliwości budowania wspólnej tożsamości.

Przykładem zmieniającej się świadomości społecznej może być chociażby polski astronauta Sławosz Uznański, który po ślubie z polityczką Aleksandrą Wiśniewską w styczniu 2025 r. zdecydował się na przyjęcie podwójnego nazwiska. Oboje podkreślali, że ta decyzja była świadomym gestem równouprawnienia — wspólnym wyborem mającym oddać szacunek zarówno tradycji, jak i partnerskiemu podejściu do małżeństwa. Takie historie pokazują, że nawet bardzo rozpoznawalne osoby, funkcjonujące w przestrzeni publicznej, mogą traktować nazwisko jak symbol wartości, a nie przymus. To piękny dowód na to, że zmieniające się normy społeczne pozwalają parom budować własne zasady, bez względu na to, co nakazywały dawne oczekiwania. I właśnie dlatego to, jak traktujemy swoje nazwisko, może stać się fundamentem, a nie przeszkodą w relacjach.

Nazwisko a miłość – kiedy relacja staje się poważna

Z moich doświadczeń wynika, że prawdziwe napięcia zaczynają się nie zwykle na etapie flirtu, ale w momencie, gdy para zaczyna poważnie rozmawiać o przyszłości. I wtedy ponownie – nazwisko a miłość potrafią wejść w zaskakującą interakcję. Kobiety (i coraz częściej także mężczyźni) zastanawiają się, czy chcą nosić dane nazwisko przez całe życie, czy nie będzie ono przedmiotem żartów w pracy, szkole ich dzieci czy wśród znajomych. Pojawiają się rozmowy o dwuczłonowych nazwiskach, zmianie nazwiska lub pozostaniu przy własnym. Niby drobiazg, a jednak dotyka tożsamości.

Gdy chcesz zrobić krok dalej

Jeśli czujesz, że Twoje nazwisko – zabawne, kłopotliwe czy niefortunne – wpływa na Twoją swobodę w relacjach, pamiętaj, że nie jesteś z tym sam. Nazwisko a miłość nie muszą się wykluczać. Czasem wystarczy rozmowa, czasem przełamanie wewnętrznej blokady, a czasem praca z kimś, kto pomoże spojrzeć na to z dystansem.

Chcesz dostać wskazówki ode mnie, Swatki Anny? Wejdź na www.swatkaanna.pl lub na moje media społecznościowe i zacznijmy pracę nad tym, by Twoja historia miłosna mogła rozwinąć się bez niepotrzebnych barier.