Jak zostałam swatką?

Jestem swatką. Brzmi staroświecko? Może i tak, ale w głębi duszy taka jestem. Niepoprawna romantyczka, wierząca w szczęście we dwoje. Uwielbiam zapach róż w ogrodzie, błogie lenistwo w ramionach ukochanego, dziecięcy śmiech i dom pełen rodziny.

Mam najwspanialszą pracę na świecie – łącze samotne serducha. Dostałam szansę, zmienić czyjeś życie. Zobaczyć z bliska zalążek miłości, pierwsze iskry, niewinne uśmiechy. Zdarza się, że oni jeszcze nie wiedzą, a ja czuję, że właśnie odnalazły się dwie zagubione połówki. Bywa i tak, że przez niewłaściwe zachowanie, wygórowane oczekiwania lub niegotowość, tracą szansę na dobry związek. Powielają te same błędy, korzystają z kolejnych portali, biur matrymonialnych, chodzą na niekończącą się ilość pierwszych randek. Pomimo nabytego doświadczenia nie są ani o krok bliżej od tych, co dopiero zaczęli poszukiwania.

Mnóstwo razy zastanawiałam się, jak pomóc, udzielałam rad, analizowałam przebieg spotkania, pytając każdego z osobna o wrażenia. Niezaprzeczalnie, za każdym razem, świadomie lub nie, nieudana randka składała się z serii drobnych wpadek, stresu, nieodpowiedniego wyboru miejsca. W taki oto sposób zrodził się pomysł do napisania poradnika, który jako skuteczny drogowskaz, prowadzi przez często zawiłe relacje damsko-męskie. Wierzę, że ten poradnik uratuje niejedną randkę, partnerka nie przypomni sobie nagle o wizycie u mamusi, a partner o bolącej głowie.

Od zawsze swatałam wszystkich i wszędzie. Nawet mojego męża próbowałam wyswatać z moją koleżanką, troszkę nieudolnie bo połączyłam ze mną. Jako nastolatka udzielałam porad randkowych, raz poszłam z kuzynem na dyskotekę i udawałam jego dziewczynę, by wzbudzić zazdrość u dziewczyny, w której był zakochany. Oczywiście poskutkowało i tamta dziewczyna została dziewczyną mojego kuzyna. Nie jestem fanką tatuaży, ale w tajemnicy przed rodzicami jako nastolatka zrobiłam sobie amatorski tatuaż – małe serduszko na prawym ramieniu, może to był znak?

Swatka Anna prywatnie

Rozumiem ludzi po przejściach, zarówno kobiety, jak i mężczyzn, ponieważ mam za sobą trudną przeszłość. Od pierwszego męża odeszłam z 2,5 rocznym synkiem, nie było mi łatwo, ale poradziłam sobie. Od 11 lat jestem żoną Andrzeja, mamy razem dwójkę dzieci. Jestem najlepszym przykładem na to, że w życiu można znaleźć szczęście, niezależnie od tego, jaki bagaż doświadczeń dźwigamy na plecach.

Jestem fanką chodzenia na randki w długoletnich związkach, dlatego z mężem często razem wychodzimy i celebrujemy wspólny czas. Dzielę się tym na blogu.

Uwielbiam czytać książki, śpiewać najmłodszej córeczce kołysanki, które sama wymyślam, lubię spędzać czas aktywnie z rodziną, słuchać muzyki i poznawać nowe smaki. Wierzę w prawo przyciągania, mam mapę marzeń i stosuję afirmację. Jestem optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, zawsze szukam dobra w każdym człowieku i widzę światło tam, gdzie inni widzą mrok.

Jak każdy mam marzenia, jednym z nich jest mały, przytulny domek w górach.