Partnerka to nie matka – kiedy związek staje się jednostronny

„I ain’t your mama” – śpiewa Jennifer Lopez, a ja, słuchając tych słów, widzę dziesiątki kobiet, które siadają naprzeciwko mnie, zmęczone, rozczarowane i ciche. Bo nie chcą już być matkami swoich mężczyzn. Nie chcą kochać za dwóch, nie chcą dźwigać odpowiedzialności za związek, który kiedyś miał być partnerski. One nie śpiewają jak J.Lo – one milkną. A potem znikają.

Czasem słucham opowieści moich klientów i mam wrażenie, że wielu mężczyzn zapomniało o jednej, bardzo ważnej rzeczy: partnerka to nie matka. To nie kobieta, która bez względu na wszystko będzie trwać przy tobie, wybaczać, sprzątać emocjonalny bałagan i kochać bez granic. Matka – ta prawdziwa, biologiczna – może to robić. Ale partnerka? Ona prędzej czy później odejdzie.

Partnerka nie zastąpi ci mamy

W dzieciństwie wielu z nas otrzymało bezwarunkową miłość od matki. Mama była tą, która zawsze czekała, zawsze wybaczała. Nieważne, co powiedziałeś, jak się zachowałeś, jak bardzo ją zraniłeś – jej miłość była jak ciepły koc, który otula nawet wtedy, gdy pada deszcz. Czasem z bólem, czasem ze łzami, ale trwała. I wielu mężczyzn, nie mając innego wzorca, tylko to zapamiętało jako definicję relacji.

Potem, już w dorosłości, próbują ten schemat zastosować w związku. Ale dorosła kobieta to nie matka. Partnerka nie będzie cię kochać za nic. Ona nie będzie cię przytulać, kiedy ranią ją twoje słowa. Nie będzie trwała przy tobie tylko dlatego, że kiedyś było dobrze. Kocha, kiedy widzi, że ją szanujesz. Że się starasz. Że jesteś obecny – nie fizycznie, ale emocjonalnie. Że słyszysz ją i widzisz. Bo miłość partnerki to wybór, a nie obowiązek.

Kiedy partnerka staje się opiekunką – kończy się bliskość

W jednej z piosenek Jennifer Lopez śpiewa bez ogródek: „I ain’t your mama”. I wiesz co? To nie jest kaprys ani fanaberia. To jest wołanie o partnerstwo. Bo każda kobieta – i każdy mężczyzna – potrzebuje relacji, w której jest widziany. W której nie musi dźwigać wszystkiego sam. W której ktoś pyta: „jak się dziś czujesz?” zamiast oczekiwać kolacji, seksu i spokoju.

Wiele zakończonych relacji miało podobny scenariusz: ona była zmęczona, ale milczała. On nie zauważał zmian, bo „przecież nie było problemów”. Ona organizowała, wspierała, czekała z nadzieją. A on po prostu był – obecny ciałem, nie duchem. Myślał, że sama obecność wystarczy, że bliskość buduje się przez samo „bycie”. Ale kobieta nie pragnie cienia mężczyzny – pragnie jego obecności, zaangażowania, emocjonalnej dostępności. Chce widzieć, że jesteś z nią, a nie tylko obok niej.

Miłość to nie obowiązek – relacje potrzebują wzajemności

Kiedy partnerka przez miesiące, a czasem lata, niesie związek sama, w końcu coś w niej pęka. To nie dzieje się nagle. To jest cichy proces – dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Na początku usprawiedliwia. Mówi sobie, że on ma teraz trudniejszy czas, że może się jeszcze ogarnie. Potem przestaje mówić. Znika ciepło w jej oczach, coraz rzadziej się uśmiecha, milknie. Przestaje się starać. Nie dlatego, że przestała kochać – tylko dlatego, że przestała czuć się kochana.

Bo można być przy kimś i jednocześnie czuć się samotnie. Można mieszkać razem, dzielić łóżko, a mimo to czuć, że wszystko, co robisz, robisz sama. Czasem mężczyzna mówi: „Ale ja jej nic złego nie zrobiłem”. I to prawda. Ale też nic dobrego. Nie zauważył nowej sukienki, nie zapytał, jak minął dzień, nie podziękował za obiad. Nie dał jej do zrozumienia, że jest ważna. A to właśnie zabija związki najskuteczniej – nie krzyki, nie zdrady, ale zwyczajna, codzienna obojętność.

Jak wyjść z tej pułapki?

Zatrzymaj się na chwilę i popatrz na swoją partnerkę nie jak na kogoś, kto zawsze ma być obok – ale jak na człowieka z emocjami, potrzebami i pragnieniem bliskości. Po 12 latach pracy jako swatka i coach mogę ci powiedzieć jedno: kobiety odchodzą nie dlatego, że przestały kochać, ale dlatego, że przez zbyt długi czas czuły się niewidzialne. Zacznij ją dostrzegać.

Zadaj jej proste pytania: „Co mogę dla ciebie zrobić?”, „Co cię ostatnio przytłacza?”, „Co sprawiłoby, że poczułabyś się naprawdę kochana?” – i bądź gotów usłyszeć odpowiedź. Nie broń się, nie szukaj wymówek. Po prostu słuchaj z otwartym sercem. Kobieta nie potrzebuje rycerza, ale obecnego partnera.

Jeśli naprawdę chcesz odbudować relację, zacznij od małych kroków. Zrób coś bez okazji – ugotuj kolację, zapytaj o jej dzień, napisz liścik. Pokaż, że jesteś. I pamiętaj – partnerka to nie matka. Nie będzie zawsze czekać. Ale może zostać, jeśli poczuje, że znowu jej zależy – bo tobie zaczęło zależeć naprawdę.

Chcesz zbudować związek oparty na prawdziwym partnerstwie? Zajrzyj na www.swatkaanna.pl. Znajdziesz tam nie tylko artykuły i inspiracje, ale także możliwość indywidualnej konsultacji.

Obserwuj mnie na TikToku, Instagramie, Facebooku, YouTube i LinkedIn – wszędzie tam rozmawiam z Wami o miłości bez ściemy.