Marcin i Marta
 
👉❤️ Marcin miał już 27 lat i nigdy nie był na żadnej randce. W towarzystwie uchodził za spokojnego, poukładanego chłopaka. Skończył dobre studia, miał udziały w firmie ojca i własne mieszkanie. Zawsze uśmiechnięty, ale z dystansem. Los syna mocno niepokoił rodziców, tym bardziej, że był jedynakiem. Nie byłam zdziwiona, kiedy zadzwoniła do mnie mama Marcina. Powiedziała, że widziała mnie w prasie, wspólnie z mężem podjęli decyzję, że chcą skorzystać z usług zawodowej swatki. Porozmawiali z synem, a on wyraził chęć spotkania. Moja usługa miała być prezentem urodzinowym. Zamówili usługi VIP z dojazdem i w ten sposób odwiedziłam Poznań.
W pierwszej części spotkania dużo mówili rodzice, a Marcin tylko spoglądał i prawie się nie odzywał… Pomyślałam wtedy: „Ania, będzie problem…”. Jednak, kiedy już przeszliśmy na prywatną rozmowę do gabinetu ojca, okazało się, że Marcin to naprawdę sympatyczny chłopak, który doświadczył nieodwzajemnionej miłości jeszcze w liceum. Był bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet, więc nie potrafił zagadać, a na portalach randkowych był tylko obserwatorem. Jednak marzył o miłości, rodzinie…. Nie było łatwo, Marcin wymagał szczególnej opieki. Przed każdą randką pytał, dzwonił, notował, przeżywał…. Po 9 miesiącach znalazłam dla niego Martę.
👉❤️ Marta, ciekawa świata dziewczyna, była duszą towarzystwa. Bił w niej taki płomień, że wiele osób chciało się ogrzać… Nie zdradzę w jaki sposób i gdzie ją znalazłam, liczy się efekt. Kiedy zamieniłam z nią kilka zdań, byłam przekonana, że właśnie znalazłam odpowiednią partnerkę dla Marcina. Na pierwszej randce Marcin prawie się nie odzywał, był zaskoczony, że taka kobieta była nim zainteresowana… Marta mówiła i mówiła. Po randce zadzwoniła i powiedziała, że to była dziwna randka. Potem zadzwonił do mnie Marcin tłumaczył, że go zamurowało na spotkaniu, nie mógł oderwać wzroku i wypadł na głupka. Zadzwoniłam do Marty, powiedziałam w czym rzecz. Ona tylko się roześmiała, zgodziła się na kolejne spotkanie. Marcin tym razem, kiedy dostał zielone światło i jeszcze wziął sobie do serca moje słowa, że może to właśnie ta jedyna, był sobą. Czarującym, uśmiechniętym chłopakiem, który wreszcie przy odpowiedniej partnerce odsłonił swoje prawdziwe ja.
❤️ Marta z Marcinem dołączyli do szczęśliwie połączonych. Są zaręczeni, a rodzice Marcina spokojni.
Bogdan i Teresa
 
Bogdana poznałam w 2019 roku podczas trasy “Swatka Anna w Twoim Mieście” w Gdańsku. Specjalnie dojechał do mnie z małej miejscowości oddalonej od Gdańska o 100 kilometrów. Zależało mu na kontakcie osobistym, a na Śląsk jednak było dosyć daleko. Spotkaliśmy się w restauracji z widokiem na morze. Uśmiechnięty, przystojny, wysoki brunet pewnie czuł wpatrzony wzrok kobiet przebywających w restauracji, ale zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen i nie dał po sobie tego poznać. Był uprzejmy, wesoły, chociaż lekko speszony… Pierwszy raz w życiu otwierał się przed obcą osobą. Okazało się, że miał za sobą dwa nieudane małżeństwa. Jedno z kobietą, która nadużywała alkoholu, drugie z kobietą, która kochała tylko jego majątek… Słuchałam i bezwolnie kręciłam głową. Nie zdziwiłam się, kiedy powiedział, że przez pięć lat nie chciał nawet słyszeć o kobietach. Jednak przeszedł terapię, zobaczył informację o mojej trasie i skorzystał… W wieku 45 lat chciał zacząć wszystko od nowa.
Wybrał pakiet VIP, bo chciał indywidualnego podejścia. No i miał swoje wymagania. Szukał szczupłej, niskiej kobiety o dziewczęcej naturalnej urodzie, skromnej, która mogłaby wprowadzić się do jego dużego domu oraz która mogłaby pracować z dowolnego miejsca na ziemi albo byłaby gotowa zrezygnować z pracy. Był bardzo zamożny, prowadził dużą firmę międzynarodową, więc mógł sobie pozwolić na utrzymanie partnerki.
Nie było łatwo, wiele kobiet (podobnie jak ja) ceni sobie niezależność i pracę, nawet dla partnera trudno im zrezygnować z zawodowego życia. Dostałam więc trudne zadanie, ale znana jestem z tego, że walczę do końca! Po pół roku Bogdana dosięgła strzała amora, poznał Teresę.
Teresa od dziecka wiodła koczownicze życie. Z rodziną wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania. W dorosłym życiu postawiła na zwiedzanie świata, mieszkała w różnych krajach, zwiedzała i pracowała. Była w kilku związkach, które najczęściej kończyły już po kilku miesiącach. Kiedy zachorowała jej mama, postanowiła wrócić do kraju. W wieku 38 lat zaczynała nowe życie. Znalazła pracę w szkole językowej, miała talent do języków, więc praca lektora bardzo jej odpowiadała. Mama zmarła i wtedy pierwszy raz w życiu poczuła się samotna. Postanowiła coś z tym zrobić. W mediach społecznościowych zobaczyła mój wpis o singlach, przeczytała go i zadzwoniła do mnie. Spotkałyśmy się w biurze w Czerwionce, wykupiła pakiet komfort, skorzystała tylko z jednej randki… Randki z Bogdanem. Kiedy z nią rozmawiałam i ją zobaczyłam, to wiedziałam, że właśnie w tej chwili odnalazłam kobietę do Bogdana.
Bogdan i Teresa dołączyli do szczęśliwie połączonych. Teresa zamieszkała u Bogdana, pracuje online nadal w tej samej szkole językowej, niebawem przyjdzie na świat ich córeczka. Są szczęśliwi.
marcin i agnieszka
 
Marcin od zawsze marzył o założeniu rodziny. Liczył na to w momencie kiedy się oświadczał oraz przez 10 lat małżeństwa. Jednak dla jego byłej żony najważniejsza była kariera i idealna figura. Z utęsknieniem patrzył na rodziny z dziećmi, oglądał zdjęcia szczęśliwych tatusiów w pracy. Aż pewnego dnia zapytał wprost czy właściwie kiedykolwiek będzie chciała dzieci. Roześmiała się i żartobliwie odpowiedziała: “Po co nam dzieci? Zawsze możemy przygarnąć jakiegoś psa z schroniska.”.
To był koniec. W wieku 40 lat został rozwodnikiem. W pewnym sensie czuł się współwinny rozpadu małżeństwa. Kiedy się oświadczył, a ona powiedziała tak, sądził, że jego narzeczona tak jak większość ludzi po ślubie, będzie chciała założyć rodzinę. On nie zapytał wprost, ona udawała, że nie ma tematu.
Kiedy zdecydował się na moją pomoc w pakiecie VIP, podkreślił, że szuka rodzinnej, ciepłej kobiety, które chce założyć rodzinę, może również posiadać własne dzieci. Powiedział również, że jest realistą i wie, że nie ma gwarancji na dziecko, ale są różne sposoby na zostanie rodzicami, tylko trzeba mocno tego pragnąć. I tak poznał Agnieszkę, samotną mamę z małą córeczką.
Agnieszka jako jedynaczka od dziecka pragnęła domu z gromadką dzieci, ale również spełniała się zawodowo jako logopeda, więc najczęściej pracowała z dziećmi. W wieku 36 lat jej marzenia zostały zagrzebane, wieloletni partner zdecydował, że ma dosyć związku z nią, nie potrzebuje kontaktu z córką i wyjechał do innego kraju. To był cios. Dwa lata odchorowywała ten związek, aż mama pacjenta Agnieszki (a moja była klientka, której znalazłam partnera) podarowała Agnieszce moją książkę „Jak znaleźć faceta i dobrze wyjść za mąż”. Trzy miesiące trwało zanim Agnieszka zdecydowała się na moją pomoc. Wykupiła pakiet Komfort z dyskrecją przez wideorozmowę, a po kilku miesiącach była już w szczęśliwym związku z Marcinem.
Marcin z Agnieszką należą do grona szczęśliwie połączonych, są już po ślubie, a na świat już niebawem przyjdzie ich dziecko.
jacek i anna
 
Jacek 30 lat spędził w Niemczech. Jednak jego serce czekało w ukochanej Wiśle. Wielokrotnie chciał wracać do kraju, ale jego żona nie chciała o tym słyszeć. W Niemczech był jej dom, rodzina, znajomi.
Kiedy zmarła, Jacek załatwił wszystkie formalności. Dwa miesiące po śmierci żony spakował się i wyjechał do Polski. W wieku 70 lat zaczynał wszystko od nowa. Kupił apartament, odwiedzał rodzinę i podróżował po Polsce. Podczas tej podróży natknął się w Nowinach Wodzisławskich na wywiad ze mną. Spisał nazwisko, wygooglował i zadzwonił. Umówiliśmy się na spotkanie w jego apartamencie. Wybrał pakiet VIP z dojazdem.
Czuł się bardzo samotny, dzieci nie posiadał. Mocno zależało mu na czasie i na kobiecie, która ma czas – bez pracy czy opieki nad wnukami. Po dwóch miesiącach znalazłam mu Anię.
Anna, 68 lat, drobna wdowa, nauczycielka na emeryturze z Gdyni. Każdego ranka zaczynała dzień od Dzień Dobry TVN i tak pierwszy raz dowiedziała się o moim istnieniu. Zadzwoniła i skorzystała z wideorozmowy. Czuła się bardzo samotna. Mąż zmarł trzy lata wcześniej, syn z rodziną mieszkał w Anglii, a ona nie chciała opuszczać ukochanego kraju. Mówiła, że starych drzew się nie przesadza. Przez pierwsze pięć miesięcy było ciężko. Annie mało kto przypadł do gustu, a kiedy już była zainteresowana danym kandydatem, to on odmawiał, najczęściej nie chciał nauczycielki. Było mi bardzo przykro, tłumaczyłam, że Anna nie wpisuje się w te głupie stereotypy, jest łagodna, tolerancyjna, spokojna…. No i pojawił się Jacek.
Jackowi Anna od razu przypadła do gustu, był zainteresowany. Annie, Jacek również się spodobał, ale nie chciała randki, ze względu na zbyt dużą odległość. Za bardzo kochała szum fal, aby zamienić je na góry. A Jacek chciał, aby partnerka zamieszkała w jego apartamencie… Przekonałam ich, że przecież warto dać sobie szansę, to tylko jedna randka. A mogą mieszkać i w Wiśle, i w Gdyni naprzemiennie. Są na emeryturze, nie ma przeszkód.
Ania pokręciła nosem, ale się zgodziła, Jacek również. Wynajął pokój w hotelu na dwie doby, a po spotkaniu z Anią przedłużył pobyt na tydzień. Potem Ania zaprosiła go do siebie i został miesiąc. Po miesiącu Ania spakowała walizkę i pojechała poznać otoczenie Jacka do Wisły. Tak się jej spodobało, że została trzy tygodnie.
Jacek i Anna dołączyli do szczęśliwie połączonych. Mieszkają razem – raz w Wiśle, raz w Gdyni. Są dowodem na to, że na miłość nigdy nie jest za późno.
marian i sabina
 
Marian wiele lat szukał odpowiedniej partnerki. Wysportowany, aktywny, prowadzący własny biznes. W wieku 44 lat osiągnął dużo – miał piękna posiadłość, samochody, za sobą liczne podróże, mnóstwo pięknych kobiet. Jednak były to znajomości na jedną noc, wakacje czy weekendy… Był romantykiem, a przy żadnej z tych kobiet nie czuł, że kocha, nadal szukał tej jedynej. Więc kiedy otrzymał kontakt do mnie od zadowolonej z moich usług kuzynki, roześmiał się i założył z kuzynką, że jak mu ta swatka znajdzie kobietę jego życia, to samodzielnie przygotuje kolacje i zaprosi ją z całą rodziną, chociaż nie potrafił gotować, a jeśli swatka nie znajdzie, to kuzynka zorganizuje kolację…
Marian wykupił pakiet VIP z dojazdem do domu. Po rozmowie wiedziałam, że nie będzie łatwo… Przez pierwsze trzy miesiące współpracy odrzucił większość kandydatek. Przez kolejne dwa zgodził się na cztery randki, bez efektu, aż pojawiła się Sabina.
Sabina trzy miesiące przed ślubem dowiedziała się od narzeczonego, że jednak nie są sobie pisani. Zakochał się w koleżance w pracy. Sabina w wieku 36 lat, zrozumiała, że jej marzenia o miłości i gromadce dzieci, są poza jej zasięgiem. Dlatego rzuciła się w wir pracy, którą uwielbiała oraz pomoc innym. Pani psycholog doradzała innym, a swoje serce szczelnie chroniła. Poznałam ją podczas szkolenia. Usiadła obok mnie, zagadała. Już wiedziałam, że to idealna kandydatka na partnerkę dla Mariana. W luźnej rozmowie zagadałam jak tam jej związki, ona wspominała, że wystarczy jej ratowanie zranionych serc i dusz klientów, ona sobie facetów odpuściła i nie zamierza się wiązać. Pomyślałam, że jest światełko w tunelu. Wymięliśmy się telefonami, zadzwoniłam do niej dzień po spotkaniu.
Zapytałam czy jednak jako psycholog nie miałaby ochoty w celach badawczych sprawdzić moich umiejętności jako swatki i czy nie miałaby ochoty na kawę z moim przystojnym klientem. Najpierw odmówiła. Jednak, kiedy zaczęłam opowiadać o Marianie wsparta wiedzą o niej, bo na tym szkoleniu byłyśmy jak papużki nierozłączni… zmiękła. Wysłała zdjęcie i pozwoliła mi pokazać Marianowi.
Marian w pierwszej chwili odmówił. Nie chciał psycholożki. Nie chciał analiz, całej tej szopki. Ja się jednak tak szybko nie poddaje! 😊 Zgodził się na spotkanie, Sabina również, zaiskrzyło…Są szczęśliwie połączeni i planują ślub. Marian przegrał zakład i zorganizował kolację, na którą zostałam zaproszona, ale dla mnie to 600 kilometrów, więc musiałam odmówić. Z dobrego źródła wiem, bo od kuzynki Mariana, a mojej byłej klientki, że nie mam czego żałować, nic nie nadawało się do zjedzenia… 😉 Zamówili pizzę.
Cudowna historia, którą napisało życie. Cieszę się, że jestem jej częścią.
 
Tomasz i Sandra
 
Tomasza poznałam w Szczecinie podczas mojej trasy Swatka Anna w Twoim mieście w 2019 roku. Wykupił pakiet Komfort. Sympatyczny młody człowiek, który jeszcze nie był w poważnym związku. Skupił się na studiach i pracy w korporacji, a w wieku 29 lat zapragnął zmiany i szukał miłości.
Przez 9 miesięcy korzystał z mojej pomocy. Umawiał się na randki i wierzył, że znajdzie odpowiednią partnerkę. Tak też się stało, kiedy do Zolyt zapisała się Sandra.
Sandra, panna z dzieckiem. Długo szukała miłości, ale dla większości mężczyzn jej trzyletnia córeczka była przeszkodą, więc rezygnowali. W wieku 25 lat, chociaż wyglądała młodo, czuła się niczym staruszka zmęczona życiem. Kiedy wracała z salonu kosmetycznego, gdzie od pięciu lat pracowała, odbierała małą z przedszkola, padała na twarz. Aż na jednym z portali społecznościowych zobaczyła krótki filmik z moją poradą z serii Swatka Radzi. Zaczęła mnie obserwować, kupiła e-booka, aż wzięła się na odwagę zadzwoniła i umówiła się na wideorozmowę. Wybrała pakiet komfort. Po trzech tygodniach regularnie randkowała i randkuje do dzisiaj z jednym kandydatem, którego poznała za moim pośrednictwem, a mianowicie z Tomaszem.
Tomasz i Sandra dołączyli do grona szczęśliwie połączonych. Cieszę się ich szczęściem!
Jacek i Maria
 
Maria to 43-letnia rozwódka z dwójką nastoletnich dzieci. Odkryła mnie, kiedy skomentowałam post na LinkedIn. Napisała do mnie prywatną wiadomość, umówiłyśmy się na wideorozmowę i wybrała Pakiet VIP. Zresztą prowadziła dobrze prosperujący biznes, była znana w środowisku, zależało jej na dyskrecji, ale również na kimś o podobnym statusie. Przez prawie rok szukałam dla niej odpowiedniego partnera, nie było łatwo. Kiedy już ktoś był odpowiedni, to okazywało się, że nie mógł zmienić miejsca zamieszania, a ona z powodu dzieci i biznesu nie mogła zdecydować się na taki krok. Aż pojawił się Jacek.
Jacek, 50-letni biznesmen, rozwiedziony, bezdzietny. Trafił z polecenia byłej żony, która o dziwo znalazła u mnie partnera. Kiedy do mnie zadzwoniła, pomyślałam, że to jakiś żart… Była żona próbuje pomóc w miłości byłemu mężowi? Jednak jak się okazało, Pani Sylwia bardzo dobrze życzyła Jackowi, a że u mnie znalazła szczęście, postanowiła pomóc byłemu. Oczywiście uzgodniłam z klientem, że całe poszukiwanie zostanie w naszej tajemnicy, zdecydował się na Pakiet VIP, ale nie przyznał się byłej żonie, że skorzystał z moich usług. Po dwóch miesiącach był już w szczęśliwym związku z Marią. Dla niej przeprowadził się z Śląska i zamieszkał w Warszawie. Dopiero niedawno przyznał się byłej żonie i podziękował. Jest szczęśliwy.
Maria i Jacek dołączyli do szczęśliwie połączonych. Więc i ja jestem szczęśliwa.
Adam i Iwona
 
Iwona 42-letnia panna, lekarz z powołania. Uwielbiała swoją pracę, czuła się potrzebna. Zwłaszcza po tym jak chłopak po 7 latach wspólnego mieszkania stwierdził, że jednak nie jest gotowy na ślub i rodzinę. Załamana rzuciła się w wir pracy. Chciała zapomnieć. Jednak kolejne pacjentki nie dawały jej takiej możliwości… Iwona była anestezjologiem i często przygotowywała rodzące do porodu. Pewnego dnia stwierdziła, że czas zawalczyć o swoje marzenia. Zalogowała się na portal randkowy, po miesiącu z niego uciekła. To nie dla niej. Zobaczyła mnie w Pytaniu na Śniadanie, postanowiła spróbować, wykupiła Pakiet VIP przez wideorozmowę. Po 6 miesiącach poznałam ją z cudownym kawalerem Adamem. Jest szczęśliwa. W czerwcu przyjdzie na świat ich córeczka. Gratuluję!
Adam inżynier, spokojny kawaler. W wieku 40 lat nadal miał problem z nieśmiałością w stosunku do kobiet. Zobaczył ze mną wywiad w prasie i postanowił skorzystać z mojej pomocy. Wybrał Pakiet VIP i naprawdę prowadziłam go za rękę. Przed każdą randką dzwonił, pytał o rady, dzwonił po i pytał co dalej. Na szczęście po trzech miesiącach do biura zapisała się Iwona. Po jednej randce z nią był szczęśliwy, ona raczej była na nie, bo Adam na pierwszej randce był bardzo milczący. Po rozmowie z nimi okazało się, że Adam był tak zestresowany, bo tak bardzo spodobała mu się Iwona, że zachowywał się jak mumia. Pogadałam z Iwoną, Adamowi udzieliłam nowych rad i po następnej randce zostali parą.
Leszek i Dorota
 
Leszek, sympatyczny wesoły wdowiec, inżynier na emeryturze. Wysoki, wesoły, rodzinny. Trzy miesiące po śmierci żony zaczął poszukiwania. Nie potrafił żyć w samotności, miał duże mieszkanie, a trójka dorosłych dzieci żyła swoim życiem, nie chciał być dla nich ciężarem. Ofertę moich usług znalazł w lokalnej gazecie, zadzwonił, przyjechał do biura. Wykupił pakiet na rok, a spędził pod moimi skrzydłami tylko miesiąc. Bardzo dużo randkował, podobał się kobietom, ale on nie mógł się zdecydować, aż poznał Dorotę.
Dorota, wesoła, bezdzietna wdowa, 6 miesięcy po śmierci męża skorzystała z moich usług za namową i z polecenia koleżanki. Nie chciała być sama. Brak dzieci jeszcze bardziej sprawiał, że czuła się samotnie we własnym domu. Spełniona zawodowo, przedsiębiorcza również wykupiła pakiet na rok, również była w biurze tylko miesiąc. Spotkała się z jednym kandydatem, nie zaiskrzyło, spotkała się z Leszkiem… I tak już zostało. Po krótkim czasie Leszek przeprowadził się do Doroty, później sprzedał własne mieszkanie.
Są szczęśliwie połączeni.
Zbigniew i Anna
 
Zbigniew od dwóch lat był wdowcem. Mocno przeżył stratę małżonki, byli dobraną parą. W wieku 65 lat był jeszcze czynny zawodowo, prowadził firmę produkcyjną, był zadbany, aktywny, stawiał na zdrowy styl życia. Nie chciał zostać sam, więc skorzystał z pomocy biura matrymonialnego, bezskutecznie. Po jakimś czasie, jego pracownik opowiedział, że znalazł żonę u swatki. Po dłuższym zastanowieniu zadzwonił i umówił się ze mną na spotkanie. Wybrał pakiet VIP z dojazdem. Szukał ciepłej, atrakcyjnej i aktywnej kobiety od 55 do 63 lat. Po trzech miesiącach był w szczęśliwym związku z 60-letnią Anią, filigranową wdową, pielęgniarką.
Anna dwukrotnie szukała u mnie pomocy. Pierwszy raz rok po śmierci męża, jednak okazało się, że nie była jeszcze gotowa. Wszystkich mężczyzn porównywała do zmarłego współmałżonka, nikt jej nie odpowiadał. Przez 6 miesięcy członkostwa, wybrała tylko jednego kandydata. Zrezygnowała, nie chciała kontynuować poszukiwań. Po dwóch latach ponownie zawitała do mojego biura. Była gotowa. Wybrała pakiet komfort, również była w biurze 6 miesięcy z tą różnicą, że tym razem randkowała. Przynajmniej do momentu aż umówiłam ją z Zbyszkiem.
Zakochali się od pierwszego wejrzenia. Spędzają aktywnie czas, podróżują, Ania zamieszkała u Zbyszka, swoje mieszkanie wynajęła. Są szczęśliwie połączeni.
Mariusz i Estera
 
Mariusz korzystał z różnych usług dotyczących randkowania. Szybkie randki, portale randkowe, biura matrymonialne. Bezskutecznie. Aż jego babcia, której znalazłam partnera, poleciła moje usługi. Na początku Mariusz śmiał się z babci, mówił: „Swatka, babciu przecież to jakiś przeżytek? Pewnie siedzi ta twoja Pani Ania jak babulinka w chustce na głowie i łączy dziadków z koła emerytów”. Babcia tylko się uśmiała, włączyła laptopa i pokazała 30-letniemu wnukowi, jak wygląda Swatka Anna. Zaskoczony przeglądał stronę www. Nic nie powiedział babci, a w tajemnicy skorzystał z samodzielnej rejestracji, wybrał pakiet komfort z dyskrecją i zamówił jeszcze e-booki.
Estera również trafiła w moje ręce z polecenia, ale polecenia koleżanki. Również była zaskoczona, że swatki jeszcze istnieją. Jednak wybrała pakiet komfort przez wideorozmowę. Dodatkowo wykupiła analizę singla.
To był cud, zapisali się w podobnym czasie, każdy był tylko na jednej randce. Na drugiej Mariusz spotkał miłość swojego życia. 27-letnią Esterę, która podobnie jak on, nigdy nie była w stałym związku.
Od tego czasu minęło dziesięć miesięcy, są szczęśliwi, dołączyli do grona szczęśliwie połączonych par. Mariusz po czasie przyznał się babci, gdzie poznał Esterkę, babcia zadzwoniła podziękować, a przy okazji poinformowała mnie, że koleżanki z klubu seniora również się do mnie wybierają.
Jan i Elżbieta
 
Jana do Zolyt przyprowadził kolega. Jan wykupił Pakiet VIP, kolega podobnie. Dwaj biznesmeni, rozwodnicy. Każdy z innymi wymaganiami. Jan pragnął ciepłej, serdecznej partnerki. Przez ostatnie 20 lat żył w małżeństwie, gdzie od 15 lat nie było już miejsca na miłość, a co dopiero o dzieleniu sypialni. Okazało się, że żona traktowała go jak powietrze, ale z jego portfelem żyła w zgodzie. Podobało się jej luksusowe życie, opieką nad synem obarczała nianie, żyła sobie jak pączek w maśle…
Miarka się przebrała, kiedy znajomy poinformował Jana, że jego żona ma romans z trenerem personalnym, którego jak się później okazało utrzymywał Jan, bo właśnie za Jana pieniądze żona kupowała kochankowi markowe ubrania, opłacała wyjazdy do spa… I tak rozpadło się jego małżeństwo, które tak naprawdę od wielu lat było fikcją.
Dlatego Jan do randek podchodził bardzo ostrożnie, obawiał się kolejnej łowczyni majątki. Pragnął kochać i być kochanym. Poznałam go z Elą.
Ela dwa razy umawiała się ze mną na spotkanie, odwoływała. Bała się co ja sobie o niej pomyślę, rozwódka z trójką dzieci. Kto ją zechce? Kiedy zobaczyła mój wywiad w telewizji, zadzwoniła, tym razem dotarła na spotkanie. Zdecydowała się na pakiet VIP, prowadziła duży biznes, zależało jej na dyskrecji. Przez pierwsze miesiące niestety wielokrotnie Panowie odmawiali spotkania. Robiło mi się ciężko na sercu, kiedy kolejny raz musiałam być posłańcem złych wieści.
Aż nastąpił przełom, do biura trafił Jan. Na pierwszej randce przegadali 7 godzin, na następnej cały dzień, na trzeciej Ela zaprosiła go do swojego domu i tam jak twierdził się w niej zakochał. Kobieta sukcesu, która na co dzień zarządzała całym sztabem ludzi, ubrudzona z ciasta, którego zapach unosił się w całym domu, krzątała się w kuchni, a międzyczasie rozmawiała przez telefon ciepło z swoim 7-letnim synem, który przebywał u babci.
To może szaleństwo, ale od tej pory już się nie rozstawali, spotykali się każdego dnia, po miesiącu Jan się wprowadził do Eli, po trzech się oświadczył, a po 9 miesiącach wzięli ślub. Jan i Elżbieta dołączyli do szczęśliwie połączonych. Cieszę się ich szczęściem. Kolega Jana jeszcze szuka, wierzę, że i on dołączy do tego grona.
Marek i Julia
 
Marek, wdowiec, stracił żonę w wyniku choroby nowotworowej. Długo nie mógł pogodził się z tą stratą. Korzystał z terapii. Wsparcie psychologa okazało się bezcenne. Stanął na nogi. Był gotowy. W radiu usłyszał moją wypowiedź, zadzwonił, zamówił pakiet VIP z dojazdem do domu. Jeszcze wtedy w ramach pakietu dojeżdżałam pod wskazany adres, obecnie tylko w ramach pakietu 90 dni do Twojej miłości. Po pięciu miesiącach był już w szczęśliwym związku z Julią.
Julia, wdowa, straciła męża również w wyniku choroby nowotworowej. Nie przeżyła tego tak bardzo jak Marek, bo od pięciu lat jej małżeństwo było fikcją. Zmarły mąż notorycznie ją zdradzał, nie łączyła ich już żadna więź. Do mnie trafiła z polecenia mojej klientki Kasi, która znalazła u mnie partnera, wybrała pakiet VIP. Przez rok szukałam dla niej odpowiedniego partnera, lista wymagań ciągnęła się niczym rolka papieru toaletowego… A z każdym miesiącem były dodawane kolejne wymagania. W pewnym momencie pomyślałam, że jak jej znajdę tego faceta, to będzie cud… Tak niezdecydowanej klientki jeszcze nie miałam. No i pojawił się Marek…
Cuda jednak się zdarzają. Może warto czasami trochę dłużej poczekać. Julia była dla mnie wyzwaniem, a ja lubię wyzwania. Dla wielu singli jestem często ostatnią deską ratunku. Taka widocznie moja rola. A Julia z Markiem dołączyli do szczęśliwie połączonych, moje serce się raduje.
Kacper i Paulina
 
Kacper otrzymał moje usługi w prezencie na 27 urodziny. Dwie siostry, rodzice, babcia i ciocia uknuli plan, jak tu wyswatać Kacpra. Domatora, informatyka, nieśmiałego chłopaka o złotym sercu. Siostry dostały zlecenie, aby poszukać w sieci biura matrymonialnego, wybrały swatkę. A rodzinka zrzuciła się na Pakiet Komfort. Kacper bardzo ucieszył się z prezentu, bo wspominał, że nie chce korzystać z portali randkowych, ale marzy o kobiecie, z którą chciałby założyć rodzinę. No i znalazł. Po pół roku randkowania w Centrum Zapoznawczym Zolyty poznał Paulinę.
Paulina na moje usługi nie wydała ani grosza… Koleżanka opowiedziała mi o 22-letniej dziewczynie, która od trzech miesięcy chodzi bez pensji, a ostatecznie straciła posadę przez pandemię – pracowała w restauracji. Na dodatek taka młoda dziewczyna utrzymywała się samodzielnie, wynajmowała mieszkanie. Aby podreperować budżet udzielała korepetycji z języka angielskiego. Porozmawiałam z koleżanką, później z Pauliną i zapisałam ją za darmo. Poznałam ją tylko z jednym kandydatem – Kacprem. Zakochali się od pierwszego wejrzenia, a i z pracą Pauliny również się ułożyło. Siostra Kacpra prowadziła internetowy sklep, zatrudniła Paulinę.
Kacper i Paulina dołączyli do szczęśliwie połączonych. Cieszę się ich szczęściem.
Sebastian i Anna
 
Młodzi, piękni, samotni…
Ona 25 lat, On 29 lat.
Anna zapisała się do Centrum Zapoznawczego Zolyty przez www.zolyty.pl. Samodzielnie wypełniła formularz zgłoszeniowy, wybrała pakiet indywidualny.
Sebastian skorzystał z opcji wideorozmowy, wybrał Pakiet Komfort.
Zapisali się w tym samym tygodniu. Od razu czułam, że idealnie pasują do siebie. On spokojny domator, informatyk, Ona energiczna kasjerka, domatorka. Umówiłam ich na randkę, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Po miesiącu zrezygnowali z mojej pomocy, nie skorzystali z pozostałych zagwarantowanych kontaktów. Cieszą się życiem we dwoje. Dołączyli do grona szczęśliwie połączonych. Cieszę się ich szczęściem.
Janusz i Aleksandra
 
Aleksandra od zawsze wiedziała czego chce. Nauczycielka, pełna pasji, energii, apetytu na życie. Kochała podróże oraz wolała młodszych parterów. Do Centrum Zapoznawczego Zolyty trafiła po zobaczeniu mojego wywiadu w Pytaniu na Śniadanie w TVP2. Skorzystała z zapisu przez wideorozmowę. Nasza współpraca okazała się bardzo owocna. Po miesiącu była już w szczęśliwym związku z Januszem. Jedna randka, jeden kandydat.
Janusz trafił do mnie z polecenia kolegi. Również zapisał się przez wideorozmowę. Prawnik, który bywał spontaniczny. Kochał podróże. Przez trzy miesiące szukałam dla niego odpowiedniej partnerki… Chodził na randki, ale chociaż kandydatki były bardzo interesujące, to niestety nie był zainteresowany. No i pojawiła się Aleksandra. Od razu czułam, że to idealna partnerka dla niego…Jednak różnica wieku 7 lat, była dla Janusza ogromnym wyzwaniem. Ona 46 lat, On 39 lat.
W końcu zgodził się na spotkanie. Są szczęśliwie połączeni, a różnica wieku nie jest już taka straszna, a też nie jest widoczna, bo Aleksandra wygląda naprawdę bardzo młodo.
Pozdrawiam i życzę im dużo miłości!

Tomek i Kasia

Kasia do Centrum Zapoznawczego Zolyty zgłosiła się z polecenia znajomej, której wcześniej znalazłam męża. Szczupła, atrakcyjna kobieta, własna firma… Na polu zawodowym ogromny sukces, w życiu prywatnym – totalna klapa. Bardzo wymagała od siebie, więc przy poszukiwaniu partnera również była bardzo wymagająca. Umówiłyśmy się na wideorozmowę. Już w trakcie pierwszej rozmowy powiedziała, że jest wymagająca, a więc przygotowała listę wymagań w stosunku do potencjalnego partnera. Nie byłam zaskoczona, często spotykam takie osoby, które mają plan i liczą na to, że z znalezieniem faceta jest jak z projektem w pracy… Nic bardziej mylnego!
Bardzo szybko sprowadziłam ją na ziemię. Powiedziałam, że poszukiwanie miłości, to nie kupno lodówki, a nie wiem czy znajdę kogoś kto sprosta wszystkim wymaganiom. A jak znajdę, to przecież może się okazać, że On nie będzie nią zainteresowany. Pokręciła trochę nosem, ale finalnie zgodziła się na częściowy kompromis… Zadanie było trudne, bo nadal lista wymagań była obszerna, ale stanęłam na rzęsach i Kasia poznała Tomasza.
Tomka poznałam na grupie biznesowej…Napisał do mnie prywatną wiadomość, umówiliśmy się na spotkanie. Przystojny, ambitny przedsiębiorca, wymagający od siebie oraz od przyszłej partnerki. Po dłuższej rozmowie doszliśmy do porozumienia. Jednak moja praca okazała się bardzo trudna… Wysłałam mu już 30 kandydatek, a on wszystkie odrzucał. Od początku czułam, że pasuje do Kasi, ale nie mogłam ją wysłać, bo była starsza od niego o całe 3 lata, a zgadzał się jedynie na oferty młodszych kobiet albo w swoim wieku… Zadzwoniłam, kręcił nosem, ale zgodził się na przesłanie oferty. A później na spotkanie. Pasowali do siebie, wspólne pasje, ambicja, biznesy…Są szczęśliwie połączeni. Cieszę się ich szczęściem.

Arkadiusz i Anna

Arek, nieśmiały księgowy, od 5 lat korzystał z portali randkowych. Jednak bezskutecznie. Jego randki kończyły się bardzo szybko. Nie wiedział, co z nim jest nie tak. Kiedy zobaczył mnie w telewizji śniadaniowej, to postanowił skorzystać z konsultacji telefonicznej… Nie chciał spotkania online, był bardzo skrępowany, a rozmowa telefoniczna dawała mu nieco anonimowości.Podczas konsultacji okazało się, że Arek na randkach zachowywał się jak desperat, mówił, że nikt go nie chce, że cierpi z samotności, a z każdą napotkaną kobietą chciał budować związek. Dodatkowo chciał zaimponować kobiecie, pokazać, że wierzy w równouprawnienie, więc za kolację w restauracji płacili po połowie. Oczywiście szybko sprowadziłam Arka na ziemię, pokazałam w czym tkwi problem i jak go naprawić. Arek po naszej konsultacji uznał, że rezygnuje z portali randkowych, skorzystał z mojej pomocy. Po trzech miesiącach poznał sympatyczną Anię.
Anię poznałam w poczekalni u dietetyka, a konkretnie u mojej serdecznej koleżanki Ewy Eljasińskiej. Zakompleksiona kobieta z 20 kilogramową nadwagą. Po dłuższej rozmowie okazało się, że pracuje w szkole, dwa lata wcześniej rzucił ją mąż, została sama z małym dzieckiem. Była załamana, zajadała smutki. Jednak kiedy jej mały syn zapytał czy ona jest chora i umrze, bo w telewizji mówili, że ludzie z nadwagą chorują i umierają, rozpłakała się, wzięła się za siebie.
To było nasze pierwsze spotkanie, drugie już w moim biurze w Czerwionce. Przez pierwsze dwa miesiące Anna była jedynie na jednej randce. W trzecim miesiącu coś się zmieniło, trzy randki, ale w czwartym nastąpiła zmiana. W biurze pojawił się Arek. Na początku nie chciał spotkać się z Anią, tyle słyszał o nauczycielkach, że nerwowe, najmądrzejsze, itp. Szczerze z nim porozmawiałam, posłuchał, a teraz nie może żyć bez Ani…A ja mu tylko powiedziałam, że Ania jest cała do kochania.😀

Marek i Barbara

Basia przez wiele lat żyła po swojemu. Praca, taniec, podróże. Na swój sposób była szczęśliwa. Pogodziła się z samotnością. Sądziła, że nie jest stworzona do miłości. Kiedy znajome traciły głowę dla facetów, Ona zajęła się pracą zawodową. Jako dyrektor w międzynarodowej firmie, dużo służbowo podróżowała, a wolnych chwilach była pochłonięta tańcem. Kiedy nadeszła pierwsza fala pandemii, a Basia trafiła na kwarantannę, bo zaraziła się podczas pobytu w Niemczech, to wtedy pierwszy raz w życiu poczuła czym jest samotność. Siedziała sama w mieszkaniu, nawet sąsiedzi uciekli na wieś. Cisza i spokój, lęk o przyszłość. Zdecydowała się skorzystać z mojej pomocy. Wybrała zapis online przez skype. Na wstępie rozmowy oznajmiła, że nie szuka miłości, bo nie ma 16 lat, jest realistką. Chciała dojrzałego partnera, odpowiedzialnego do stałego związku, bez fajerwerków…Trochę mnie zasmuciła. Jestem niepoprawną romantyczką, widziałam jak zakochują się ludzie nawet w wieku 75 lat, a tu kobieta w wieku 50 lat nie chce kochać i być kochaną.
Marek od zawsze pragnął miłości. Nieudane małżeństwo, kolejne związki również, do tego został zdradzony. W biznesie radził sobie jak ryba w wodzie, ale w relacjach z kobietami nie było tak łatwo. Do Centrum Zapoznawczego Zolyty zgłosił się osobiście, wybrał pakiet VIP. Przez trzy miesiące dużo randkował, podobał się kobietom…Wysoki, wykształcony, człowiek sukcesu…Jednak po każdej randce mówił, że było miło, ale nie ma tego czegoś. Chciał się zakochać. Nadeszła pandemia, a wraz z nią Basia. Długo musiałam namawiać Marka do spotkania z Basią. Nie była w jego typie, panna, 50 lat i na dodatek mieszkająca w Olsztynie, a On biznesowo był związany w Warszawą. Po kolejnej nieudanej randce, zgodził się na spotkanie z Basią. Najpierw była wideorozmowa, później pojechał do Olsztyna.
Basia pierwszy raz w życiu poczuła czym jest miłość, Marek ponownie zasmakował miłości. Zamieszkali razem, Basia wprowadziła się do Marka, tylko raz w tygodniu jeździ do Olsztyna.
Planują wspólne życie, są szczęśliwi. I chociaż ta historia doczekała się szczęśliwego zakończenia, to mogła skończyć się inaczej. Gdyby Marek nadal się upierał, to pewnie nadal chodziłby na randki, a gdyby nie koronawirus, to może Basia nadal nie czułaby się samotna i nie spotkała Marka?

Tego nie wiem. Za to wiem, że są szczęśliwi.

Wojtek i Izabela

Izabela od dziecka wiedziała czego chce. Dlatego została lekarzem, otworzyła prywatny gabinet, była na swoim. Kochała również podróże, zwiedziła kawał świata… Żyła życiem o jakim zawsze marzyła…Było tylko jedno ale… Nie miała się z tym kim dzielić. Coraz częściej spotykała koleżanki w ciąży, kolejne znajome wychodziły za mąż…Wtedy zrozumiała, że jej zegar biologiczny tyka, a 40 urodziny zbliżały się wielkim krokami… Był tylko mały problem, nie miała czasu na poszukiwanie partnera. Nie mogła zalogować się na portal randkowy, bo jest znana w swojej miejscowości. Zależało jej, aby wybranek był kawalerem, a podrywali ją sami rozwodnicy. A, że jest ambitną kobietą, zapracowaną, to postanowiła znaleźć kogoś, kto znajdzie dla niej odpowiedniego kandydata. Przeszukała internet, zadzwoniła, wybrała usługę VIP z dojazdem.
Spotkałyśmy się w jej gabinecie. Odebrałam ją jako sympatyczną, ciepłą osobę, ale z dużymi wymaganiami w stosunku do partnera. Wiele wysiłku włożyłam, aby nasza współpraca doczekała się szczęśliwego zakończenia. Szukałam w Centrum Zapoznawczym Zolyty, szukałam poza biurem. Wielokrotnie rozmawiałyśmy, ona traciła nadzieję, ale ja wierzyłam, że znajdę dla niej tego jedynego.

W 2019 roku realizowałam duży projekt: Swatka Anna w Twoim Mieście. Odwiedziłam każde miasto wojewódzkie w Polsce, spotykałam się z singlami. I właśnie podczas tej trasy poznałam Wojtka. Chłopaka, który przez przypadek dowiedział się o moim istnieniu podczas oglądania telewizji TTV, gdzie leciała powtórka programu Nauka Jazdy z moim udziałem. Wcześniej bezskutecznie korzystał z portali randkowych. Spotkaliśmy się w uroczej kawiarni… Podczas naszej rozmowy wiedziałam, że idealnie pasuje do Izabeli. Wspólne pasję, podejście do wiary, łagodniejsza osobowość… Był tylko jeden mały problem – jego wzrost… Był minimalnie wyższy od Izabeli, a ona pragnęła wysokiego mężczyzny. Jednak po dłuższej rozmowie doszłyśmy do porozumienia, umówili się na randkę.

Izabela podziękowała mi za to, że pomogłam w spełnieniu kolejnego marzenia, Wojtek również. Są szczęśliwi. A ja bardziej zmotywowana. I chociaż nie było łatwo, to wiem, że było warto.

Marek i Sonia

Sonia i Marek poznali się w Centrum Zapoznawczym Zolyty. Przed spotkaniem z Sonią, Marek była na kilku randkach. Dla Soni randka z Markiem była pierwszą randką. To był strzał w dziesiątkę. Już kilka lat tworzą szczęśliwy związek. Cieszę się, że mogłam pomóc ich szczęściu.

Tomasz i Anna

Ania od zawsze uwielbiała czytać książki. Czytała wszystko co wpadło jej w ręce. Na urodziny przyjaciółka podarowała jej mój poradnik randkowy: “Jak znaleźć faceta i dobrze wyjść za mąż?”. Działała w dobrej wierze, wiedziała, że Ania od 5 lat jest sama, a na po portalach randkowych straciła już ochotę na poszukiwania partnera.
Ania przeczytała poradnik, wykonała wszystkie ćwiczenia, zadzwoniła i skorzystała z mojej pomocy. Na początku nie było łatwo. Niskie poczucie własnej wartości, ataki desperacji… Bywało, że facet odmówił spotkania, a Ona robiła dwa kroki w tył… Wybrała pakiet VIP, więc wspierałam ją jak tylko mogłam i jednocześnie na tyle, na ile mi pozwalała.
Tomek również kochał książki. Jednak na mój poradnik: “Jak znaleźć odpowiednią kobietę?” trafił kiedy skorzystał z mojej pomocy. Wybrał pakiet VIP, a w tym pakiecie wszystkie moje poradniki są gratis. Od roku był sam, pragnął stałego związku. ale też kobiety, dla której nie będzie jedynie bankomatem. Jako lekarz z prywatną praktyką był łakomym kąskiem na rynku matrymonialnym, a On chciał aby kobieta pokochała go za inne wartości.
Spotkali się w uroczej kawiarni. Ona lekarz, On lekarz. Rozmowę zaczęli od omawiania moich poradników. Porównywali rady, uśmiechali się… A teraz od lipca mieszkają razem. Są szczęśliwi. Planują ślub, marzą o założeniu rodziny. Piękna historia i z szczęśliwym zakończeniem. Moje serce rośnie, bo kocham takie zakończenia.

Łukasz i Anna

Anna wiele lat odkładała swoje życie prywatne na później. Dobre studia, własny gabinet stomatologiczny. Na 38 urodziny od asystentki otrzymała moją książkę: “Jak znaleźć faceta i dobrze wyjść za mąż?”. Podziękowała za prezent, przeczytała, zapragnęła zmiany. W tajemnicy przed asystentką zaczęła obserwować mnie w mediach społecznościowych. Po miesiącu zdecydowała się na telefon. Po przemyśleniu zdecydowała się na usługę VIP z dojazdem. Po tygodniu przyszła pandemia… Panika, obostrzenia.
Klienci podzielili się na dwa obozy, jedni chcieli randkować, nawet online, inni zawieszali umowy. Anna z początku nie chciała randkować. Obawiała się koronawirusa, ludzi. Jednak kiedy zabrakło pacjentów w gabinecie, kiedy siedziała w pustym apartamencie, to wtedy zrozumiała, że bardziej boi się samotności. Zadzwoniła, chciała randkować, a w tamtym czasie nie było łatwo…
Z Łukaszem pierwszy raz spotkała się przed Żabką. Kupił dwie kawy, zaproponował spacer w parku. Kolejna randka była w jego aucie, a następna u niej w domu. Do restauracji poszli po kilku miesiącach, a wakacje spędzili już razem i to pierwszy raz od 10 lat nad naszym morzem.
Nadeszła nowa fala pandemii, ale Anna już się nie lęka, bo wie, że ma obok siebie wspaniałego człowieka. Łukasz jest grafikiem, pracuje zdalnie, zamieszkali u Ani… Myślą o ślubie, ale nic nie planują, bo nie wiedzą co będzie jutro, ale jedno wiedzą, że mają siebie, a w takich czasach jak teraz, miłość, bliskość, jeszcze bardziej jest nam potrzebna.
Historia Anny doczekała się szczęśliwego finału. Jest szczęśliwa. Jeśli Ty również marzysz o miłość, skorzystaj z mojej pomocy. Od 7 lat pomagam samotnym, łączę samotne serca, jestem swatką.

kazimierz i jolanta

Jolanta z Kazimierzem z kabiny tira zwiedzają wspólnie świat. Poznali się w Zolytach.

Piotr i Ewa

Ewa z Piotrem poznali się na pierwszym wieczorku zapoznawczym. Wiele lat już żyją we dwoje.

jerzy i anna

Ania miała ogromne szczęście. Zapisała się do Centrum Zapoznawczego Zolyty. Była tylko na jednej randce. Umówiłam ją z Jerzym, który dłużej poszukiwał partnerki w Centrum Zapoznawczym Zolyty. Są szczęśliwi, a na wieczorku zapoznawczym podziękowali mi za odpowiednie dopasowanie. Jak lubię takie piękne zakończenia.