Historia Basi i Marka


Basia przez wiele lat żyła po swojemu. Praca, taniec, podróże. Na swój sposób była szczęśliwa. Pogodziła się z samotnością. Sądziła, że nie jest stworzona do miłości. Kiedy znajome traciły głowę dla facetów, Ona zajęła się pracą zawodową. Jako dyrektor w międzynarodowej firmie, dużo służbowo podróżowała, a wolnych chwilach była pochłonięta tańcem.

Zdecydowała się skorzystać z mojej pomocy. Wybrała zapis online przez skype. Na wstępie rozmowy oznajmiła, że nie szuka miłości, bo nie ma 16 lat, jest realistką. Chciała dojrzałego partnera, odpowiedzialnego do stałego związku, bez fajerwerków… Trochę mnie zasmuciła. Jestem niepoprawną romantyczką, widziałam jak zakochują się ludzie nawet w wieku 75 lat, a tu kobieta w wieku 50 lat nie chce kochać i być kochaną.

Marek od zawsze pragnął miłości. Nieudane małżeństwo, kolejne związki również, został zdradzony. W biznesie radził sobie jak ryba w wodzie, ale w relacjach z kobietami nie było tak łatwo.

Do Centrum Zapoznawczego Zolyty zgłosił się osobiście, wybrał pakiet VIP. Przez trzy miesiące dużo randkował, podobał się kobietom… Wysoki, wykształcony, człowiek sukcesu… Jednak po każdej randce mówił, że było miło, ale nie ma tego czegoś. Chciał się zakochać.

Nadeszła pandemia, a wraz z nią Basia. Długo musiałam namawiać Marka do spotkania z Basią. Nie była w jego typie, panna, 50 lat i na dodatek mieszkająca w Olsztynie, a On biznesowo był związany w Warszawą.

Po kolejnej nieudanej randce, zgodził się na spotkanie z Basią. Najpierw była wideorozmowa, później pojechał do Olsztyna.
Basia pierwszy raz w życiu poczuła czym jest miłość, Marek ponownie zasmakowała miłości. Zamieszkali razem, Basia wprowadziła się do Marka, tylko raz w tygodniu jeździ do Olsztyna. Planują wspólne życie, są szczęśliwi.

I chociaż ta historia doczekała się szczęśliwego zakończenia, to mogła skończyć się inaczej. Gdyby Marek nadal się upierał, to pewnie nadal chodziłby na randki, a gdyby nie koronawirus, to może Basia nadal nie czułaby się samotna i nie spotkała Marka?
Tego nie wiem. Za to wiem, że są szczęśliwi.

Pozdrawiam
Swatka Anna



Dodaj komentarz